☰ Menu

Napaść na polską matkę w Mcdonaldzie w Yeovil

Coraz więcej słyszy się o przypadkach przemocy werbalnej lub fizycznej, wynikających z antyspołecznych uprzedzeń. Co niepokojące, liczba incydentów tego typu w naszym regionie rośnie z roku na rok.

Dobrym przykładem może być przypadek pani Majki (imie zmienione), która pewnego razu wybrała się ze znajomą oraz dziećmi do popularnej sieci McDonalds w Yeovil. Do zdarzenia doszło 11 lipca. Jak opisuje, podczas czekania w kolejce koleżanka odezwała się do niej po polsku. Osoba stojąca za nimi, rodowity mieszkaniec wysp, zaczął wypowiadać pod ich adresem komentarze typu 'macie rozmawiać po angielsku'. Mężczyzna zapytany dlaczego się tak zachowuje oraz zdziwiony tym, że odpowiedziano mu po angielsku, zaczął wyzywać obie panie podniesionym głosem krzycząc 'wynoście się do swojego kraju, rujnujecie nasz kraj! ', używając przy tym sporo wulgaryzmów. Następnie pan zwrócił się do kierownika aby ten obie panie wyrzucił z lokalu, jednak żaden z pracowników nie zareagował. Nikt poza dwoma Angielkami, które interweniowały każąc mężczyźnie przestać się tak zachowywać. Po pewnym czasie, przebywając na zewnątrz, syn pani Majki postanowił pójść wyrzucić śmieci i spotkał tego samego mężczyznę siedzącego w samochodzie. Syn usłyszał od niego, że 'w śmietniku znajdą więcej jedzenia dla nich'. Przed odjazdem zdążył jeszcze rzucić kilkoma obelgami w ich stronę. Pani Marzena powiedziała, że nawet przez głowę jej nie przeszło aby zadzwonić na policję w tamtej chwili.

Zapytana o odczucia w związku z zaistniałą sytuacją, pani Majka stwierdza, że czuła się wtedy podle. Czuła wstyd przebywając w tamtym miejscu ponieważ jak podaje, wszyscy się na nich patrzyli, a ona będąc w złości nie wiedziała co ma zrobić i czuła się bardzo upokorzona publicznie w jak to określiła 'nie swoim kraju'.

Na chwilęobecną pani Majka uważa, że ta sytuacja zostawiła ją z pewnego rodzaju blokadą odnośnie używania języka polskiego publicznie. Jak mówi : "Nie chce aby znajomi krzyczeli w jej stronę z daleka i staram się unikać osób, które nie potrafią zachować się dyskretnie. Zachowanie niektórych rodaków czasami wprawia ją w zakłopotanie". Jak mówi, mieszka w Wielkiej Brytanii już od 8 lat, jednak jeszcze nigdy nie spotkała się z podobną sytuacją.

Obecnie pani Majka czuje się dobrze, jednak jak sama mówi stara się nie rzucać w 'uszy'. Majka skierowała również list do oddziału głównego McDonalds z zapytaniem jak firma zapobiega takim sytuacjom oraz jakie szkolenie otrzymują pracownicy aby móc stawi czoła podobnym przypadkom. Pomimo upływu czasu list pozostał bez odpowiedzi.

Policjant Samuel Malone z komendy Avon and Somerset oświadczył:  „policja przeprowadziła dogłębne dochodzenie, włączając w to sprawdzenie zapisu z kamer w lokalu jednak nie była w stanie zidentyfikować mężczyzny. Policja zapewnia jednak, że w przypadku uzyskania nowych dowodów bacznie się i przyjrzy". Jak podkreśla: „przestępstwa typu hate crime są brane bardzo poważnie oraz zachęca ofiary tychże przestępstw do zgłaszania ich na policję".