☰ Menu

Przesladowanie na tle rasowym na Polskiej rodzinie.

Długotrwały okres prześladowania rasowego przez członka partii British National Party zakończył się włamaniem do domu ofiary. Policja nie może zapewnić bezpieczeństwa rodzinie z dwojgiem dzieci. Rozmowa z ojcem poszkodowanej rodziny.

Co się wydarzyło w waszym życiu? Jak zaczęły się wasze problemy?
Wprowadziliśmy się do tego domu rok temu. Od dziewięciu miesięcy notorycznie jesteśmy prześladowani przez dwie rodziny angielskie, które należą do partii nacjonalistycznej British National Party. Ofiarami nieustających ataków, które nie miały żadnych uzasadnionych powodów byli nasi przyjaciele, a także my sami. W styczniu tego roku usłyszeliśmy groźby ze strony prześladowców, że British National Front przyjedzie do naszego domu i „zrobi z nami porządek". Zgłosiliśmy ten fakt na policję, lecz trzy dni później ja sam zostałem aresztowany ze względu na zarzuty, które wpłynęły do komisariatu od osoby grożącej mojej rodzinie. Policja nie chciała wierzyć, że są to zarzuty nieprawdziwe i wszczęła śledztwo przeciwko mojej rodzinie. Dwa tygodnie później została również aresztowana osoba, która pracowała przy remoncie naszego domu. Podstawą do aresztowania okazały się fikcyjne zarzuty od tego samego sąsiada. Policja wciąż nie chciała wierzyć, że zarzuty nie są prawdziwe i rozpoczęła dochodzenie przeciwko naszemu pracownikowi. Presja ze strony dwóch sąsiadujących rodzin wzmagała się, do pozostałych sąsiadów docierały wymyślone informacje na temat mojej rodziny i nikt nie chciał z nami rozmawiać. Czuliśmy się jakbyśmy mieli trąd i każdego dnia żyliśmy pod presją, wynikającą z przejawów niechęci takich jak podejrzliwe spojrzenia, wulgarne gesty od małoletnich osób, podglądanie przez okno, jajko rozbite na samochodzie, śmieci w ogrodzie i na dachu, gwoździe pod oponami samochodu, rysy na karoserii. Zgłaszaliśmy te incydenty do spółdzielni mieszkaniowej Yarlington, ale nikt nie był w stanie temu zaradzić. Ze względu na kłamliwe zarzuty prześladowcy zorganizowany został społeczny panel (Community Justice Panel), na którym uzgodniono warunki życia między moją rodziną a rodziną prześladującą nas. Po upływie trzech miesięcy od ustalenia tych warunków członek rodziny jawnie wykazującej nienawiść do obcokrajowców włamał się do naszego domu, kradnąc należące do nas przedmioty. Policja wciąż nie chciała zrozumieć, że mają miejsce przejawy nienawiści rasowej. Funkcjonariusze potraktowali przestępstwo jako normalne włamanie bez żadnych odniesień do wydarzeń z niedalekiej przeszłości. Nie uznali oni argumentów, że należy powiązać ten rabunek z poprzednimi incydentami. Dopiero po mocnych słowach zawartych w liście skierowanym do pracownika policji, który zajmuje się przypadkami nienawiści rasowej, uznano przestępstwo jako akt przemocy rasowej. Jednakże zarzuty na tym tle do tej pory nie zostały postawione odpowiedniej osobie.
Jak wyżej opisane wydarzenia wpłynęły na wasze życie?
Rozpoczęły się codzienne zmartwienia, troska o bezpieczeństwo członków rodziny, ciągła niepewność, co przyniesie kolejny dzień. Ponadto pojawiła się chęć powrotu do kraju, brak zaufania do wszelkich urzędów, jak również do okolicznego sąsiedztwa. Wszystkie te czynniki spowodowały stres i ogólne przygnębienie. Sprawa została zgłoszona również do urzędu gminy South Somerset District Council, jednak przedstawiciele tej instytucji odmówili nam wsparcia. Jedyną organizacją, która stale wspierała naszą rodzinę był Somerset Racial Equality Council. Tylko oni uwierzyli w naszą historię, tylko oni próbowali przekazać nasze racje innym urzędom. Niestety nie otrzymaliśmy żadnej pomocy, która w konkretny sposób poprawiłaby naszą sytuację.
Co najbardziej cię zawiodło? Gdzie według ciebie został popełniony błąd?
Byłem bardzo zawiedziony w momencie aresztowania, gdy sierżant policji próbował bronić partii nacjonalistycznej, mówiąc mi, że jej członkowie nie mają nic przeciwko Polakom. Ponadto byłem zastraszony w czasie przesłuchania. Przy pobieraniu odcisków palców powiedziano mi, że jeżeli nie rozluźnię napiętego (oczywiście z powodu zdenerwowania całą sytuacją) palca, zostanę wtrącony do celi na sześć godzin. Poczułem wtedy, że wszystkie prawa człowieka zostały mi odebrane i pomyślałem, że pojęcie instytucjonalnej dyskryminacji jest prawdziwe w przypadku policji w Somerset.
Co należy poprawić w obowiązujących procedurach policyjnych, aby w skuteczniejszy sposób pomóc osobom w podobnej sytuacji?
Uważamy ze nasze zarzuty przeciwko prześladującej nas rodzinie nie zostały rozpatrzone prawidłowo. Dochodzenie nie było prowadzone w sposób obiektywny, świadkowie z naszej strony nie zostali przesłuchani, nie zostały od nas zebrane żadne dowody. Dlatego też uważamy, że policja powinna działać w sposób bardziej wnikliwy i być bardziej skupiona na prowadzeniu śledztwa. Staliśmy się ofiarami przemocy rasowej, ale również nieskutecznie działającego systemu. Obowiązujące procedury nie umożliwiają obiektywnego i logicznego rozpatrzenia danej sytuacji w przypadku, gdy druga strona wystosuje fikcyjne zarzuty dotyczące ofiar prześladowania. Jest to traktowane jako nieporozumienie sąsiedzkie i pozostawione do samodzielnego rozwiązania przez zaangażowane strony.
Jak chcielibyście, aby zakończyła się wasza sprawa?
W obecnej chwili żyjemy w niepewności. Osoba, która włamała się do naszego domu wciąż znajduje się obok nas, codziennie może nam zagrażać. Czekamy teraz na rozprawę sądową, jednak nie wiemy czy osoba ta zostanie eksmitowana ze swojego miejsca zamieszkania. Sytuacja skomplikowała się na tyle, że czujemy się, jakbyśmy to my byli winowajcami całego zajścia. W taki sposób pozwalają nam to odczuć inne organizacje, które są zaangażowane w cały proces. Dlaczego czujemy się winowajcami, tylko z tego tytułu, że jesteśmy Polakami?